ARMIA GOBLINÓW Strona Główna  
  ARMIA GOBLINÓW
FAQ  FAQ   Szukaj  Szukaj Użytkownicy  Użytkownicy Grupy  Grupy
 
Rejestracja  ::  Zaloguj Zaloguj się, by sprawdzić wiadomości
 

.::O ARMII::.    .::SPIS ZIELONYCH::.    .::STARA XIĘGA::.

Czwartek w czwaartek. Czwartek w czwaartek. Czwartek w czwaartek. W czwartek czwarteeek!


Odpowiedz do tematu ARMIA GOBLINÓW Strona Główna » Nastanie nowa era ciemności - i to my zgasimy światło! » Plany Zjadania Nóg » Na sesję! » U Cthulhu na Urodzinach
U Cthulhu na Urodzinach
Autor Wiadomość
Szaroki 
Tajny Współpracownik


Ulubiony system: System słoneczny
Posty: 1173
Skąd: Z oparów absurdu
Wysłany: Czw 01 Wrz, 2016 22:50   

Ok... więc jesteśmy na morzu śródziemnomorskim, na statku, który wpadł na skały/mieliznę/подводных лодок ВМФ СССР

zatem muzyka https://www.youtube.com/watch?v=YH8FWuFpaSI

Przedtem byliśmy na Ufie, tamże spotkaliśmy lokalsów. Lokalsi nie są przyjaźni i smyrają nas palcami. Są też tam kule. Kule robią źle z głową. Ale dzięki nim jakoś? wróciliśmy do dom.
Edit: w ufie mamy tlen, grawitacje i ciśnienie zbliżone do ziemskiego. Światło jest fest mocne, a podłoga to lawa. Pierwszy problem rozwiązaliśmy zasłaniając sobie oczy, soczewkami z diamentu (lub mniej hurraoptymistycznie z sadzy). Drugi wykorzystując płyty z sarkofagu jako tymczasową podłogę.
Edit2 : jeszcze przedtem byliśmy na Sardynii gdzie potykaliśmy się z rozwydrzonym Anubisem. Zabił on dwu chłopa na wykopkach które zrobili tam przyjezdni alkocholodzy z Reichu. Kiedy sami zbadaliśmy wykopki w.w stawiali się. Kilku z nich wysłaliśmy zu teufel ober himel. W skrócie. Wykopali coś co powinno pozostać zakopane. Szakal zerwał się z uwięzi. Babka próbowała pomóc, lecz wzajemna nieufność nie pozwoliła byśmy mogli sobie powiedzieć wszystko za życia. Kiedy chciałem z nią pogadać po raz wtóry, nie było jej wśród żywych. Niestety Anubis był szybszy. Zażyłem więc zioła by porozmawiać z duchami. Ok. Pogadałem dowiedziałem się kto zacz gdzie i kiedy. Sęk że oślepłem. Szliśmy... dobra, wy szliście prowadząc mnie do kościoła. W podziemiach norma. stosy trupów mroczne rytuały, i dziewczyna w której piecze się nowa babka. W roli dziewicy. No to oni do szturmu. Ja, jako ślepy zostałem z tyłu.

Do chwili kiedy nie okazało się że w sumie Anubis wygrywa. To rozpaliło we mnie gniew. Warszawskim zwyczajem rzekłem "chodź tu frajerze" i się zaczeło na gorąco. Tak gdzieś po drodze okazało się że widzę nawiasemmówiąc. Moja ofiara została doceniona, ale nie przyjęta. Inna scena czeka na nasz występ.
Taa.
_________________
I'll eat when I'm hungry, I'll drink when I'm dry,
I will court all the lassies or at least I will try,
And I'll never conform 'til the day that I die,
Agus fagaimid suid mar ata se
Ostatnio zmieniony przez Szaroki Pią 09 Wrz, 2016 00:13, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
 
SMOKOGOBLIN 
SMOKOGOBLIN


Rasa: Wyrm-pracz
Przydział: Lotnictwo
Ulubiony system: Dracovard
Posty: 328
Skąd: Piastów
Wysłany: Wto 06 Wrz, 2016 15:35   

Buahahahhaha музыка
:twisted:
это было иррациональным

EDIT: to o czem zapomnieli czyli Sardynia
Ta podróż taka nudnawa, jakieś tańce by się przydały, no i ci niektórzy aktorzy całkiem całkiem....zróbmy imprezę! Julianowi powiodło się, i owszem, przygruchał jakąś młódkę z garderoby i sprawił, że poczuła się piękną....Przybyliśmy na Sardynię, czas pozwiedzać! Odkryliśmy opuszczone stanowisko archeologiczne, jakoś tak dziwnie pociągające, a ta deseczka taka ruchoma i kotek wewnątrz miauczy i mruczy na przemian….a zmieszczę się przecież w tej dziurze. Troszkę ciemno, ale nie szkodzi, poradzę sobie po omacku……..coś tu jest, jakby sarkofag, kot wlazł tam do środka i utknął!….wyciągnę biedaka….o cieplutkie i milusie i pasuje mi na szyi…..
Wracamy na statek…….nocleg? o poranku z jakiegoś powodu Julek źle się czuje, trzeba zdobyć mu śniadanko, ale czemu w porcie jest tyle kotów, wszystkie chcą z nami płynąć? A Biały Tygrys też się chce miziać!?
Jeszcze jedna wyprawa na stanowisko archeologiczne po księgę, ale tam trupy i strzelanina…….jazda samochodem bez świateł… (fajnie..)
Koty mnie rozumieją i widzę ich oczyma i mnie słuchają. Sprawdzę co u szefa wykopalisk, posłuszna kociczka zerknie na ich pokój, och ….. czemu ten okropny pudel żre swoją panią, fujjj, śmierdzi psem…. Właśnie….. śmierdzi psem, i koty boją się chodzić w niektóre miejsca……pójdźmy tam!
Julek szuka ziół…na ból głowy? Znalazł babcię z wnuczką….i wnuczke z babcia a potem znalazł babcie z krwią…. I wnuczkę – akolitkę
Potem walczyliśmy w świątyni z Anubisem i Julek się zjarał ale ktoś woli go niezjaranego.
Poszłam w góry…. Nie wiem po co, i Biały Tygrys polazł za mną…. Ostatnio coś chce się miziać……i mnie wkurzył, musiałam go zabić, ale to on mnie prawie zabił …. (jakiś dziwny świetlisty stwór z mieczem - Michał – rozmawiał z Tygrysem i jaskinia z której wyłaziły psy się zawaliła) I obudziłam się na statku, jakaś taka brudna, musze się umyć……szczególnie łapy i pod ogonem…..
 
 
 
Szaroki 
Tajny Współpracownik


Ulubiony system: System słoneczny
Posty: 1173
Skąd: Z oparów absurdu
Wysłany: Sob 10 Wrz, 2016 15:35   

Więc przybiliśmy do wyspy która się świeżo co wynurzyła. Okazuje się, że to to zrobione z szylkretu. Bo to skorupa żółwia. Bez właściciela w środku.
Więc ja pod spód, znaczy pod pokład pomóc mechanikom. Hr. Bielecki bada skorupę. Zaś Maria chlup do wody, z kołem pełnym szampana. Więc hrabia widzi że po lewo płynie żarłacz biały, po prawo - tygrysi, a środkiem chateu de briaux. Więc stanął na środku - żółwia kiedy się wynurzył. Statek zwodował się po raz wtóry i mieliśmy już płynąć, kiedy ktoś się klepnął w głowę i stwierdził że to przecież ekwiwalent góry złota. Bierzemy więc skorupę na hol.
Holujemy. Powoli, nic się nie dzieje. Słoneczko grzeje. Julian śpi na leżaczku na rufie. A Wolf i Hrabi twierdzą że coś im skacze po horyzoncie. No i istotnie, coś jest. Kaszalot ani chybi. Proforma zarządzamy przygotowania wielorybnicze, więc przysypiam już z karabinem na podorędziu.

Przepływający rybacy się pytali ke kazzo, to my im na to że nie kazzo tylko tortuga.

Okazało się że bydle nie jest wielorybem. O nie. Jest ogromne, ma zęby, macki i szczypce. Na raz. A my płyniemy emerytowanym krążownikiem, a nie drednotem. Więc ten ucapił za skorupę i ciągnie. I wciąga nas pod wodę. Połowa lin puściła sama, jedną przeciął Hrabi, a ostatnia wraz z knagą, kawałkiem pokładu i jednym z marynarzy została przywiązana do skorupy, ale do statku nie. Reszta, prócz Hrabiego nie dała rady zareagować bo wstrząs.
Jak wygrzebałem się z leżaczka stwierdziłem, że kamerzysta nie też presjii nie wytrzymał. Panna Nicola została ranna w trakcie wydarzenia. To ją opatrzyłem. Dobiliśmy do portu, który patrzył na nasze spotkanie z monstrum. Zrobiliśmy takie antre że od razu spytali kiedy wypływamy.
Maria poszła szpiegować koty w więzieniu, ja zmieniałem opatrunek baaardzo wdzięcznej pannie Nicole (nie wiem za co), a Hrabi się nudził. Maria dowiedziała się że nietutejszy mnich ma interesy w Santa Maria del Torro. I zaczeła wymyślać teorie spiskowe, ale przypomniała sobie, że statek ma odpłynąć jak najszybciej. Więc w kociej postaci na rikszę i pędzi.

Dzięki temu tubylcy nie będą już mówili tylko o potworach morskich.

Więc Maria, rzutem na statek wraca na pokład i przyjmuje postać ludzką.
Następny dzień i wita nas Palma di Majorca. Nad portem góruje katedra, ja bym szedł się dowiedzieć czegoś od lokalnych ekspertów od spraw prastarych i niejasnych, ale dzwony biją na alarm. No. Przecież byliśmy na miejscu już całą godzinę.
_________________
I'll eat when I'm hungry, I'll drink when I'm dry,
I will court all the lassies or at least I will try,
And I'll never conform 'til the day that I die,
Agus fagaimid suid mar ata se
 
 
 
Szaroki 
Tajny Współpracownik


Ulubiony system: System słoneczny
Posty: 1173
Skąd: Z oparów absurdu
Wysłany: Czw 20 Paź, 2016 13:22   

Dr. hirshweld? To chyba rodzina tego naszego. Polecam chociaż przejrzeć jeśli kto nie szprecha. NSFW.
https://archive.org/details/b20442099M002
_________________
I'll eat when I'm hungry, I'll drink when I'm dry,
I will court all the lassies or at least I will try,
And I'll never conform 'til the day that I die,
Agus fagaimid suid mar ata se
 
 
 
wscieklysmok 


Ulubiony system: Dzikie Pola
Posty: 747
Skąd: Piastów
Wysłany: Pią 06 Sty, 2017 17:09   

Dziś "SMOCZE ZĘBY"
_________________
JEDEN ŁEB NA DIECIE, DRUGI WPIERNICZA CIASTECZKA, TRZECI BY TYLKO ŻŁOPAŁ PROCENCIKI. I OT CO TRZY GŁOWY TO NIE JEDEN KAC.
 
 
Szaroki 
Tajny Współpracownik


Ulubiony system: System słoneczny
Posty: 1173
Skąd: Z oparów absurdu
Wysłany: Wto 10 Sty, 2017 20:37   

"Przyjacielu Króliczku, muszę cie prosić o jeszcze jedną, ostatnią przysługę" :twisted:

I znowu wypada piątek 13tego
_________________
I'll eat when I'm hungry, I'll drink when I'm dry,
I will court all the lassies or at least I will try,
And I'll never conform 'til the day that I die,
Agus fagaimid suid mar ata se
 
 
 
Unshyne 
Administrator
Hard New Age!


Rasa: Goblin brodaty
Przydział: Vuc Armii
Ulubiony system: AmberChaosGobliny i Wfrp1
Posty: 2334
Skąd: Z piekła. Rodem.
Wysłany: Pią 13 Sty, 2017 14:08   

Jeśli nie chcesz mojej zguby, krokodyla daj mi, luby!



Kto by pomyślał, że tak właśnie będą się przekomarzać policjanci z ministrantami? Szczęściem udało się nam zainterweniować, a ponieważ każdy ksiądz bez widocznych śladów Hieronimity jest naszym naturalnym sprzymierzeńcem, zaś każdy gliniarz niekoniecznie, radzi wspomogliśmy klechę. Nawet pozbieraliśmy diamenty, które się rozsypały po stopniach kirchy.



Wtem! ksiądz nas zaprosił na herbatkę z prądem i poopowiadał o bolączkach majorskiej parafii. Wtem! zarzucił z aktualnego tematu, dziewczynki dziewięcioletniej (imieniem Maria), zaginionej bez wieści gdy wypasała kózki na łączce. Wtem! dobiegli umyślni z informacją, że kolejne pacholę (Thomas sześcioletni) wcięło i to raptem jedną łączkę dalej. To ci dopiero trzy wtemy.



Pod kościołem zgromadziło się zgromadzenie. Tubylcy ochoczo przystąpili do poszukiwań, jednak najpierw chcieli się podzielić na dwie grupy. Koło zgromadzenia przechodził się akurat Wolf, który właśnie został zidentyfikowany jako wilkołak na kacu – być może moralnym. Nie był może najlepszym kandydatem na winowajcę zaginięć, ale lepiej było się przyjrzeć miejscu, które uszlachetnił swoimi zwymiocinami. Może i wylądowaliśmy już po zaginięciu małej Marii, ale czuliśmy się jakby nas pół roku dzieliło od porannej rozmowy z księdzem i nie ufaliśmy swej pamięci.



Więc Maria i Julian (lub odwrotnie) poszli pierwsi przed tubylcami na miejsce zaginięć, jedna grupa tubylców wyruszyła na pastwiska zaraz potem, reszta zaś poszła do okolicznych jaskiń. Ja poszedłem z nimi wszystkimi.
Na łączce znaleźliśmy krwawe hafty Wolfa, których nie udało nam się ani przyporządkować do śladów zbrodni, ani wykluczyć ich związku. Oczywiście, były tam też ślady zbrodni.



Wykoncypowaliśmy więc trop, którym podążyliśmy aż do króliczka. Ten poprowiadził nas dalej, ku ruinom starożytnej wieży. Chyba nawet przeczuwał, jaka go spotka nagroda, gdyż bezczelnie wpuścił nas w pułapkę w środku ziemi. Dup i srup, zaskoczyliśmy króliczka w ten sposób, że w drodze na dół ominęliśmy schody i byliśmy tam przed nim. Julian wyjaśnił, że kiedy nazywa króliczki przyjaciółmi, to należy nie być króliczkiem. Warto natomiast być krukiem lub Julianem, w najgorszym razie bezstronnym świadkiem.



Jama, do której wprowadził nas były przyjaciel króliczek, była pokryta ślimakami. Wszędzie. Nie sposób było zbadać jej na okoliczność ukrytych przejść, inskrypcji, śladów czy czegokolwiek – ślimaki były wszędzie. Jama zaś, mimo ślimaków, zdradzała ewidentny kształt regularnego korytarza, zakończonego potężną bramą do czegoś ważnego.



Nie podoławszy zabezpieczeniom jamy i starożytnego gazu usypiającego, postanowiliśmy wrócić do domu... nie, aż tak źle to nie było. Ale pobiegliśmy załatwiać niesłychanie ważne interesa. Julian wrócił choćby tylko na statek, do karczmy i może i gdzieś jeszcze, po niezbędne ekwipunki. Maria Hermeśmieszka wróciła w połowie powrotu. I czatowała przy ruinkach na to, co się wydarzy. Ja zaś poszedłem do księdza, pogadać o odkryciach oraz o podejrzeniu, że trzecie dziecko (Matylda) może być porwane jutro.



Wtem! ksiądz że mnie otruł. Na pół śmierci. Potem wychodząc zwrócił uwagę Juliana i jego kruków, pogadał z gościem wyróżniającym się śniadą cerą spośród mieszkańców Majorki. Wspominał coś o tym, że zepsujemy im szyki. Skąd on to mógł wiedzieć? Podglądał MGowi scenariusz przez ramię czy co? Nic tam. W każdym razie kiedy mnie ksiądz otruł, to upadłem nieprzytomny. Ale ponieważ byłem w tym czasie w innym miejscu z innymi ludźmi, to zniknąłem. A że byłem też w miejscu trzecim z ludźmi trzecimi, to poszedłem z powrotem do kościoła, po drodze rozmówiwszy się trochę z Julianem. Udało mi się prawie zdążyć poprosić Juliana o pomoc w dyskretnym otwarciu drzwi na plebanię.



Kiedy już Julian otworzył mi drzwi i uciekł w podskokach, ja poszedłem na górę do salonu, w którym cały czas leżałem nieprzytomny. Ale nie tylko okazałem się być przytomny, to jeszcze dokazywałem dość silnie i z zapałem. A jeśli nie był to zapał, to musiało być to coś równie niebezpiecznego.



Po krótkiej chwili zorientowałem się, że ja to ja. Poszedłem więc, mimo już policji przeszukującej kościół, na statek. Zabrałem swój sprzęt i pognałem ile sił do ruin. Tam Julian zdążył był wysadzić wszystkie ślimaki w powietrze i uszkodzić bramę. Nie pomogło to może jej otworzyć, ale za to trochę przeszkodziło. Wkrótce też podłoga nas przyszpiliła. Ten dostał w jedną nogę, ta w dwie, a Julian zaczął się uczyć sztuki fakirów.



Nieskutecznie. Maria zmarnowała cały swój zapas świętego medicamentum na próby eksperymentowania z Julianowym brzuchalem, a na koniec znalazła sposób otworzenia drzwi. Trzeba było zastosować jedyną kombinację zamka z odważnikami, której dotąd nie założyła. Dzięki tej przemyślności, weszliśmy do środka.





Ścieżka nasza zaś usłana była kośćmi i czaszkami należącymi hybryd człowieka i morskich stworzeń. Jezioro podziemne, którego brzegiem szliśmy, jawiło się nie tylko jako coś mijane bokiem, lecz także jako przeszkoda na drodze lub potencjalna droga dalej. Maria nawet udała się w podróż, choć wcale nie zamierzała spacerować raz jeszcze – w każdym razie stała się słupem soli transformującym w kota sikającego do torby na ramię zaraz po poderżnięciu gardła Julianowi. Normalka, jak na tę kampanię.



Ostatecznie dotarliśmy do łódki, przy której pojawił się latający sępodemon zwany roboczo Lustromordką. Nie był on przewoźnikiem – ten pojawił się po chwili. Zainkasowawszy od nas trzy monety przewiózł nas przez jezioro, prowadząc przez wzburzone fale demoniszcz i upirów, przez zęby smoka i przez mrok pradawniasty, aż do brzegu, przy którym szukać chcieliśmy zaginionych dzieci. Poprosiliśmy wprawdzie, jak dobrego taksówkarza, że niech zaczeka, ale nie chciał. Chyba miał już inny kurs zamówiony.



Na brzegu stało dwanaście wielkich tronów, z posadzonymi dwunastoma wielkimi suchotnikami, do których podłączone przez dwanaście wielkich rur było dwanaście średniego rozmiaru sarkofagów. Wszyscy suchotnicy byli tak zasuszeni, że najstarożytniejsze mumie mogłyby być lepiej nawilżone – wszyscy byli też nieprawdopodobnie wysocy, a pośrodku kręgu ich tronów było ogromne jajco.



Trzy sarkofagi były nieuszkodzone, pozostałe natomiast zdemolowały obsypujące się stalaktyty lub po prostu goście, którzy wyszli ze środka. W rozłupanych sargofagach były ślady atrybutów bogów Olimpu, którzy już się przebudzili. Drogą eliminacji ustaliliśmy, że nieuszkodzone sarkofagi to Afrodyta, Artemida i Hermeśmieszek. Mało tego. Bezbłędnie otworzyliśmy sarkofagi Afrodyty i Hermeśmieszka, by ujrzeć porwane dzieci już powoli transformujące się w bogów (dziewczynka postarzała się dwukrotnie i wypiękniała jak stado aniołół, chłopczyk zdążył jedynie ufryzować się w kędziorki). Maria nawet postanowiła się zarazić od Afrodyty jej cechami przewodnimi, podczas gdy Hermeśmieszek usiadł na jaju i urągał suchotnikom.



Wtem! ksiądz już nie umie się pojawić w innym trybie. Wszedł drugim wejściem do jaskini, a towarzyszyli mu inni: ten śniady łotr, czterech ryboludzi z ochrony i jakaś kobieta niosąca porwaną właśnie Matyldę.



Co się tam nie wydarzyło! Aż trudno wszystko opisać! Hermeśmieszek ujeżdżający Białego Tygrysa, snajperskie strzelaniny w ryboludzi, porwanie przez Hermeśmieszka pistoletu i odstrzeliwanie nosów wielkim suchotnikom, rozrywanie księdza na strzępy, zapętlenie Juliana w czasie, oszalenie Juliana, zjazd Juliana na przebijającej go włóczni jak na rurze strażackiej i ścięcie włócznika, atak wielkich, starożytnogreckich ślimaków z wody, ja atakujący Hermeśmieszka z dwóch stron naraz, Maria zajmująca Hermeśmieszka własnym futrem, Maria nie mogąca się wyplątać z Hermeśmieszka, Maria wyjmująca życie z baby próbującej podłączyć Matyldę do Artemidy, a wszystko to tylko niektóre ze scen, które zapamiętałem. W każdym razie Matyldę uratowaliśmy, zanim ją podpięto do urządzeń sarkofagu. Afrodyta przejęła eskortę ryboludzi i oddaliła się z godnością, a Hermeśmieszek jeszcze z portu nam machał na pożegnanie.

_________________
Uważaj baranie! Oglądam CSI, NCIS i Criminal Minds, więc mogę sprawić, że twoje morderstwo będzie wyglądało jakby załatwił cię jednorożec mańkut z drewnianą nogą...
 
 
 
SMOKOGOBLIN 
SMOKOGOBLIN


Rasa: Wyrm-pracz
Przydział: Lotnictwo
Ulubiony system: Dracovard
Posty: 328
Skąd: Piastów
Wysłany: Pią 13 Sty, 2017 17:09   

Jak wiadomo słupy soli mają wizje o puszczaniu latawców z innymi takimi jak one, ktore trzeba rozjechać samochodem bez drzwi za to z oknem prowadzącym do samolotu i wiedzą też że bardzo boją się tej wody :shock:
 
 
 
wscieklysmok 


Ulubiony system: Dzikie Pola
Posty: 747
Skąd: Piastów
Wysłany: Pią 13 Sty, 2017 19:34   

Zatem dziś "Przekleństwo Wilka"
_________________
JEDEN ŁEB NA DIECIE, DRUGI WPIERNICZA CIASTECZKA, TRZECI BY TYLKO ŻŁOPAŁ PROCENCIKI. I OT CO TRZY GŁOWY TO NIE JEDEN KAC.
 
 
SMOKOGOBLIN 
SMOKOGOBLIN


Rasa: Wyrm-pracz
Przydział: Lotnictwo
Ulubiony system: Dracovard
Posty: 328
Skąd: Piastów
Wysłany: Sro 08 Lut, 2017 17:01   

Kiedy gramy? Kiedy streszczenie?
 
 
 
Unshyne 
Administrator
Hard New Age!


Rasa: Goblin brodaty
Przydział: Vuc Armii
Ulubiony system: AmberChaosGobliny i Wfrp1
Posty: 2334
Skąd: Z piekła. Rodem.
Wysłany: Czw 09 Lut, 2017 19:06   

"No bo wcześniej byłam niezdecydowana, a teraz to już sama nie wiem"
_________________
Uważaj baranie! Oglądam CSI, NCIS i Criminal Minds, więc mogę sprawić, że twoje morderstwo będzie wyglądało jakby załatwił cię jednorożec mańkut z drewnianą nogą...
 
 
 
SMOKOGOBLIN 
SMOKOGOBLIN


Rasa: Wyrm-pracz
Przydział: Lotnictwo
Ulubiony system: Dracovard
Posty: 328
Skąd: Piastów
Wysłany: Pią 10 Lut, 2017 17:37   

Ojojojoj, bo taka z ciebie niezdecydowana kobieta :-P
 
 
 
Szaroki 
Tajny Współpracownik


Ulubiony system: System słoneczny
Posty: 1173
Skąd: Z oparów absurdu
Wysłany: Wto 21 Lut, 2017 17:49   


Kiedy jedziem dalej?
_________________
I'll eat when I'm hungry, I'll drink when I'm dry,
I will court all the lassies or at least I will try,
And I'll never conform 'til the day that I die,
Agus fagaimid suid mar ata se
 
 
 
SMOKOGOBLIN 
SMOKOGOBLIN


Rasa: Wyrm-pracz
Przydział: Lotnictwo
Ulubiony system: Dracovard
Posty: 328
Skąd: Piastów
Wysłany: Wto 28 Lut, 2017 22:23   

Oby jak najszybciej
a Ty Tewuś bierz się za streszczenie ;)
 
 
 
SMOKOGOBLIN 
SMOKOGOBLIN


Rasa: Wyrm-pracz
Przydział: Lotnictwo
Ulubiony system: Dracovard
Posty: 328
Skąd: Piastów
Wysłany: Pią 24 Mar, 2017 17:00   

A gdzie streszczonko?
 
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
ARMIA GOBLINÓW Strona Główna » Nastanie nowa era ciemności - i to my zgasimy światło! » Plany Zjadania Nóg » Na sesję! » U Cthulhu na Urodzinach

Forum graficzne
 
 

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Template created by Dustin Baccetti modified by Nieoficjalny support phpBB2 by Przemo
 
     
Strona wygenerowana w 0,12 sekundy. Zapytań do SQL: 12